mój umysł zatacza koła
umówmy się, dobrze wiem kim jestem
wiem też kim jesteś ty - znamy się od podszewki
od wewnętrznego słowa które leży perłą na dnie
to czarny kamień - ma w sobie dzikość karaibów
smołę z nadmorskiego asfaltu i szare czasy lodów calypso
wierzymy w tych samych bogów i to samo słońce
ja wychodzę do świata a on wchodzi za mną
do mojego mieszkania i czasem jesteś w nim ty
zanurzamy się wzajemnie w mądrości bez słów
mój umysł zatacza koła
składa do lotu papierowe ptaki coraz lepsze
modele - lata praktyki przekładają się na siwe włosy
u ciebie u mnie na brzozach naszych lasów
mój umysł zatacza koła
jak przyjemnie widzieć nas z lotu ptaka
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
środa, 3 sierpnia 2016
***
szaleństwo które się we mnie rozwija
jest czymś pomiędzy nowotworem
a nowym życiem
nie zdecydowało jeszcze
czy chce się mnie pozbyć
mogę okazać się przydatna
w kwestii pisania testamentu
umiem snuć fantasmagorie
obarczona rolą dla trzech bohaterów
tragicznego, komicznego i analitycznego
spełniam się potrójnie
- szczęście jest tylko jedno
jest czymś pomiędzy nowotworem
a nowym życiem
nie zdecydowało jeszcze
czy chce się mnie pozbyć
mogę okazać się przydatna
w kwestii pisania testamentu
umiem snuć fantasmagorie
obarczona rolą dla trzech bohaterów
tragicznego, komicznego i analitycznego
spełniam się potrójnie
- szczęście jest tylko jedno
sobota, 18 czerwca 2016
fizyka jądrowa z przestrzeloną okładką
a było tak - pisało się gładko
wchodziło się w wersy jak w masło
słowa pachniały bekonem
fizycznie byłeś silny i sprawny
mózg miałeś nie od parady
i paradowałeś
to była lekcja fizyki
był strzał w potylicę
w którym nie było intencji
nic tu po fizyku
zapadł na duchu
książki opadły
być może z przyspieszeniem
lecz po latach Newton
nie ma tu nic do gadania
wchodziło się w wersy jak w masło
słowa pachniały bekonem
fizycznie byłeś silny i sprawny
mózg miałeś nie od parady
i paradowałeś
to była lekcja fizyki
był strzał w potylicę
w którym nie było intencji
nic tu po fizyku
zapadł na duchu
książki opadły
być może z przyspieszeniem
lecz po latach Newton
nie ma tu nic do gadania
sobota, 14 maja 2016
na krawędzi szaleństwa
i kiedy z sercem na otwartej dłoni
dowieść chcesz zasadom dynamiki
że przyspieszenie zbliża cię
nieuchronnie ku śmierci
stajesz niczym głupiec
z otwartymi ustami
w półmroku twego zdumienia
nie ma takich słów
którymi możesz
opisać stan swojego ducha
- duch jest! czuj duch!
to co boli
istnieje najbardziej
- serce
a mówili że romantycy
wyginęli u progu zeszłego wieku
uczynna praca i wyzysk
uformowała nowe pokolenia
a tyś się uchowała
moja wietrzna istoto
z iskier i płomieni
ze słonecznych plam
nie przystajesz do czasów
nie przystajesz w pół słowa
umykasz z rąk i myśli
moje czyste szaleństwo
dowieść chcesz zasadom dynamiki
że przyspieszenie zbliża cię
nieuchronnie ku śmierci
stajesz niczym głupiec
z otwartymi ustami
w półmroku twego zdumienia
nie ma takich słów
którymi możesz
opisać stan swojego ducha
- duch jest! czuj duch!
to co boli
istnieje najbardziej
- serce
a mówili że romantycy
wyginęli u progu zeszłego wieku
uczynna praca i wyzysk
uformowała nowe pokolenia
a tyś się uchowała
moja wietrzna istoto
z iskier i płomieni
ze słonecznych plam
nie przystajesz do czasów
nie przystajesz w pół słowa
umykasz z rąk i myśli
moje czyste szaleństwo
środa, 11 maja 2016
wiersz bez odwrotu
całuje najlepiej na świecie trudno to jednak sprawdzić
musiałbyś się odważyć i pocałować parę żab
potem nie ma odwrotu - porównanie nie jest najlepszą techniką
gdy złapałeś swoje szczęście za długie nogi
musiałbyś się odważyć i pocałować parę żab
potem nie ma odwrotu - porównanie nie jest najlepszą techniką
gdy złapałeś swoje szczęście za długie nogi
poniedziałek, 28 marca 2016
niedziela, 20 marca 2016
ostatnia zimowa noc
w taką noc jak ta - ja się spać nie odważę
zasłonię się pracą wieczną czytaniem do utraty
tchu o nie! żebyś mógł mnie wlec przez kartki
swoich zimnych książek spod poduszki - nie!
chłód powietrza musi kiedyś przeminąć
przewinie się w oknie naszej bojaźni
całe zimno przedwiośnia - u progu stanie
biały koń z bukietem konwalii w pysku
ja nie jestem może dziewczyną z sąsiedztwa
straszne głupstwa opowiadam w imię nauki
i strasznie się z nimi męczę gdy nie mam
dla nich kropki nad i, co gorsza - kropki
ja nie jestem może - ja nie jestem na pewno
a tak ci świat namaluję że uwierzysz dziecko
bardziej niż ja sama twoja matka siostra i kochanka
pani ze szkoły i zmarznięte bezsenne dziewczę
zasłonię się pracą wieczną czytaniem do utraty
tchu o nie! żebyś mógł mnie wlec przez kartki
swoich zimnych książek spod poduszki - nie!
chłód powietrza musi kiedyś przeminąć
przewinie się w oknie naszej bojaźni
całe zimno przedwiośnia - u progu stanie
biały koń z bukietem konwalii w pysku
ja nie jestem może dziewczyną z sąsiedztwa
straszne głupstwa opowiadam w imię nauki
i strasznie się z nimi męczę gdy nie mam
dla nich kropki nad i, co gorsza - kropki
ja nie jestem może - ja nie jestem na pewno
a tak ci świat namaluję że uwierzysz dziecko
bardziej niż ja sama twoja matka siostra i kochanka
pani ze szkoły i zmarznięte bezsenne dziewczę
czwartek, 10 marca 2016
na krawędzi zimy
gdzie nie wyjrzeć zza kołnierza tam krawędź zimy
jeżą się lasy i pola płaszczem się rozsypuje śnieg
gdzie nie wyjrzeć tam księżyc i pełnia skarg
jeśli nie myśleć o tym że noc i pora spać
jeśli nie pisać nie czytać nie czuć - to cóż?
leżeć wpół zimą wpół wiosną czołgać się myślą?
zaplatać ósemki wśród słów łączyć wersy?
miłosne obrączki gnieść w rękawiczce bez palców
kaszel dopadać znienacka i przydeptywać?
być ponad czterema porami z ostatnią szansą
przy talerzu z ciepłą zupą pod miękkim kocem
być "poza" zanim się było naprawdę "w"?
jeżą się lasy i pola płaszczem się rozsypuje śnieg
gdzie nie wyjrzeć tam księżyc i pełnia skarg
jeśli nie myśleć o tym że noc i pora spać
jeśli nie pisać nie czytać nie czuć - to cóż?
leżeć wpół zimą wpół wiosną czołgać się myślą?
zaplatać ósemki wśród słów łączyć wersy?
miłosne obrączki gnieść w rękawiczce bez palców
kaszel dopadać znienacka i przydeptywać?
być ponad czterema porami z ostatnią szansą
przy talerzu z ciepłą zupą pod miękkim kocem
być "poza" zanim się było naprawdę "w"?
piątek, 29 stycznia 2016
poezja u progu gorączki
poezja jest pracą chirurgiczną
na żywej tkance duszy
długą i ostrą igłą
pobierasz materiał do in vitro
a potem twoje dzieci
w regałach bibliotecznych
więdną chude i mizerne
jako pamiątka własnych narodzin
poezja jest mostem z tęczy
powstaje w deszczu słów
którymi zwilżasz usta
u progu gorączki
poezja jest mostem
który nadpala się
z jednej strony
twojej
na żywej tkance duszy
długą i ostrą igłą
pobierasz materiał do in vitro
a potem twoje dzieci
w regałach bibliotecznych
więdną chude i mizerne
jako pamiątka własnych narodzin
poezja jest mostem z tęczy
powstaje w deszczu słów
którymi zwilżasz usta
u progu gorączki
poezja jest mostem
który nadpala się
z jednej strony
twojej
poniedziałek, 26 października 2015
piątek, 9 października 2015
dziecię ewakuacji
z domu dzieciństwa
ze szkół
ze strzelistych związków
z egzaminu dojrzałości ojcowskiej
ewakuowano
wszystkie proste
i rozwiązania analityczne
próbujesz utrafić
igłą cynizmu w sedno
a ono oddala się
z przyspieszeniem
nie dziś to jutro
myślisz sobie
ileż w tobie bądź co bądź
naiwnosci
o święta!
kolejne zamkną się
w szklance wina
jak w soczewce zobaczysz
smutne wczoraj
ze szkół
ze strzelistych związków
z egzaminu dojrzałości ojcowskiej
ewakuowano
wszystkie proste
i rozwiązania analityczne
próbujesz utrafić
igłą cynizmu w sedno
a ono oddala się
z przyspieszeniem
nie dziś to jutro
myślisz sobie
ileż w tobie bądź co bądź
naiwnosci
o święta!
kolejne zamkną się
w szklance wina
jak w soczewce zobaczysz
smutne wczoraj
środa, 12 sierpnia 2015
środa, 5 sierpnia 2015
na krawędzi wiary
jestem Marcjanną
która wymyśla swoje życie
siedzi na progu kamienicy
kreśli patykiem znaki
w sobie znanym języku
niech będzie że metonimia
i owa dziewczyna
spłowiała od deszczu i słońca
zamawia sobie nowe życie
tu i teraz
nie chce czegoś
ni kogoś
ani niczego
chce wszystko
i ugnie się pod ciężarem
aż zaświergolą ptaki
wzruszone jej wiarą
jej kruchością
i ugnie się pod ciężarem
śpiewać będzie sercem
rozumem wrażać się w myśl
płakać ze szczęścia
i ugnie się ale wytrzyma
silna jak filar katedry
ustoi do samego
sądu ostatecznego memlinga
która wymyśla swoje życie
siedzi na progu kamienicy
kreśli patykiem znaki
w sobie znanym języku
niech będzie że metonimia
i owa dziewczyna
spłowiała od deszczu i słońca
zamawia sobie nowe życie
tu i teraz
nie chce czegoś
ni kogoś
ani niczego
chce wszystko
i ugnie się pod ciężarem
aż zaświergolą ptaki
wzruszone jej wiarą
jej kruchością
i ugnie się pod ciężarem
śpiewać będzie sercem
rozumem wrażać się w myśl
płakać ze szczęścia
i ugnie się ale wytrzyma
silna jak filar katedry
ustoi do samego
sądu ostatecznego memlinga
czwartek, 23 lipca 2015
kolaps
nasz wszechświat jest nieskończony
a jednak ma swój wielki kolaps
nagły i ostateczny w punkcie
gdzie kończy się
czyjaś miłość
wtorek, 7 lipca 2015
słowa w zwitkach
słowa w zwitkach
kolebią się na krawędzi stołu
podstawiasz dłoń
kropla nabrzmiewa
i spada
paruje
jesteśmy cali we mgle
i owszem jest błogo
bez słów można wiele
a tego jednego nie można
dopijam kawę
dopijasz mgłę
nie dobijajmy brzegu
to stan który jest potrzebny
w pół kroku przed
pełnym nabrzmieniem i
rozkwitem
wtorek, 24 lutego 2015
godziny
ten świat z pewnością mnie nie rozumie
albowiem sama nie znajduję wyjaśnień rzeczy
nastąpił we mnie rozpad promieniotwórczy
zaraz po wyjściu z domu i wejściu w czas
słowo kochanie ma wielką moc
jest niczym pocisk niebo ziemia
a ja nie jestem poetką tak mi przykro
tak mi przykro idzie wojna
rodzą się chłopcy i dziewczę
lepiej być obróconym w proch
niźli obracać innych w swoich
niewprawnych palcach wodza
ja i światło to jedno
śmigłe zajączki na niebie
kiedy zbieram cię po atomie
wracam do domu ja gdzieś -
jest spokój i niepokój
złączone struną czasu
drży tafla wody
biegną nam dni godziny
stajemy się inni
winni niewinni
inni
niedziela, 18 stycznia 2015
środa, 14 stycznia 2015
***
pożądam od ciebie tysiąca i jednej nocy
nie wiem kiedy mi się wypłacisz
idealni mężczyźni tyle nie żyją
umierają w bólach martwiąc się
o przyszłość przyszłych dzieci
dzieli nas jeden x w genomie
ktoś nie ukończył formularza
i nie przewidział następstw
- nocą zbiegamy się w czarną dziurę
dniem rozbiegamy po pustym niebie
musi być jakiś cel tych licznych spotkań
dwa przeciwstawne bieguny
zmieniamy przestrzeń i czas
na krótki moment staje się jasność
lecz to nie wieczność - jeszcze nie teraz
nie wiem kiedy mi się wypłacisz
idealni mężczyźni tyle nie żyją
umierają w bólach martwiąc się
o przyszłość przyszłych dzieci
dzieli nas jeden x w genomie
ktoś nie ukończył formularza
i nie przewidział następstw
- nocą zbiegamy się w czarną dziurę
dniem rozbiegamy po pustym niebie
musi być jakiś cel tych licznych spotkań
dwa przeciwstawne bieguny
zmieniamy przestrzeń i czas
na krótki moment staje się jasność
lecz to nie wieczność - jeszcze nie teraz
środa, 17 grudnia 2014
teoria perturbacji
gdy moje ja spotyka twoje ja
wszystkie nieme chwile znaczą
więcej jeszcze niźli słowa
drżące na krawędzi ust nieśmiałe
czy spełniane bez tchu
wychylamy się za okno
i wracamy do równowagi
te zaburzenia są nam dane
na próbę i z miłości
teoria perturbacji
zna wiele mądrych przykładów
gdzie człowiek radzi sobie
z tym co niemądre
Subskrybuj:
Posty (Atom)


