Stojąc na moście w Kiezmarku
Przyglądam się płynącej rzece
Co ciągnie masy wody do mórz
Ona przygląda się mnie
Skanuję ją wzrokiem niczym
Produkty na kasie w markecie
Jest przecież produktem miłości
Nieba do ziemi i gór
Myślę o tym czy wiesz
Że są właściwie dwa mosty
I cztery końce do spalenia
Strasznie z tym dużo roboty