Stojąc na moście w Kiezmarku
Przyglądam się płynącej rzece
Co ciągnie masy wody do mórz
Ona przygląda się mnie
Skanuję ją wzrokiem niczym
Produkty na kasie w markecie
Jest przecież produktem miłości
Nieba do ziemi i gór
Myślę o tym czy wiesz
Że są właściwie dwa mosty
I cztery końce do spalenia
Strasznie z tym dużo roboty
pocztówki znad krawędzi
Lena Pelowska
niedziela, 5 lipca 2026
***
czwartek, 11 czerwca 2026
niebieska kula u nogi
jak mawia profesor
Ziemia to mała błękitna kula u nogi
co czepia się jej
i nie daje strzepnąć
coś w tym jest
myśli Marcjanna
zbiera kubki ze stołu
i segreguje odpady z obiadu
Ziemia jest małą kulą u nogi?
teraz kiedy nie sięga nas jej grawitacja
a wiadomości spływają do nas
z piętnastominutowym opóźnieniem
i można udawać że nie dotarły
z powodu burz magnetycznych
można zerwać sznur powiązań
oderwać się od układu
przez chwilę być wolnym
jak nic we Wszechświecie
ale ta kula u nogi
19.01.2026
Speedy Gonzales a kwestia szybkich neutronów
¡Arriba! (w górę!)
czy każdy kierunek jest równouprawniony
wśród tylu układów współrzędnych
lecimy w górę bo tam unosi się ciepło
a góra jest zawsze dalej od wielkiej masy
Speedy Gonzales mija nas raz na sto minut
powracając ze świstem z jednej i tej samej strony
co się zaś tyczy szybkich neutronów
istnieje pewna dość stara legenda
kiedy speedy gonzales pierwszy raz
trafił w naszą stację kosmiczną
w akcie zderzenia wydzieliła się energia
i doszło do emisji neutronów
a wtedy one odbite od tarczy
trafiły w nowotwór na ziemi
coś obumarło zbutwiało
pierwszy raz wydarzył się cud
co się zaś tyczy szybkich neutronów
kiedyś przyjdzie ta chwila
zobaczysz całe życie chociaż od tyłu
przyspieszone jak neutrony
w szpitalnym akceleratorze
19.01.2026 / 11.06.2026
piątek, 9 stycznia 2026
Marcjanna wymyka się armii
raz dwa trzy cztery maszerują oddychają równo w rządkach
na ich epoletach ptasie ordery i zacieki słonego potu
jest czas na sen w dawkach minimalnych są ćwiczenia
poranne ponocne i powieczorne są bezczasy na refleksję
po piachu betonie po trawie po zamarzniętej ziemi
biegają serca twarde utwardzone do śmierci na kość
powstań padnij gotuj strzelaj zdaj wieczorny raport
nieważne jakie masz zdanie o oficerach i generale
gruntowne przeszkolenie i codzienna musztra
puszki z jedzeniem i pobudka przed świtem
służba nocna i patrol we dnie nieparzyste ze szczęściem
kolega powiesił na pasku miał wytatuowane się
Marcjanna odmawia służbie służbom
trafia pod opiekę matki przełożonej nauki
jak gruszki w popiele obiecują jej tytuły
inżynier brzmi skromnie choć przyszłościowo
zszczepia więc atomy rośnie i pięknieje
pożegnanie ojca
to pożegnanie nigdy nie nastąpi
dopóki Marcjanna nie wróci na Ziemię
a nie wróci
to pożegnanie wisi i drży w powietrzu
ale nie stanie się ciałem
dopóki nie wróci
choć ma do kogo
jeśli lecieć
wystarczająco szybko
możesz cofnąć czas
możesz być w jego
ulubionym punkcie
i trwać w nim tak długo
jak zechcesz
dopóki nie wrócisz
do siebie
Marija Garsija
Czy Marija Garsija leci z nami
Czemu ona jedna
nie dostała się na pokład promu
choć tańczyła na stole kantyny NASA
bądźmy dla niej uprzejmi
jest zdruzgotana
Marija Garsija
nie poleci na Marsa
poleci na dno
Czy dziewczyna z Caracas
nosi w sobie przyszłość kraju
czy biegnie pod prąd
woli swego ojca
czy to ona zgubiła zarodki
nieznanego żołnierza
i nasiona nowych roślin
rozsypując je po pustynnej glebie
szarych papierów
na papierze miała być
pierwszą wojowniczką
kosmosu
tymczasem leży na podłodze
starej altanki wuja
widzi przez okno Betelgezę
i roni ciepłe łzy
nie płacz Marijo
nie płacz Garsijo
nie płacz dziewczyno
tylko ruszaj
i żyj
poniedziałek, 20 października 2025
Odprawa kapitańska

Na moim statku, mówi Marcjanna
Są Polka, Rosjanin
i nie-afro nie-amerykanka
To nie jest świat przyszłości
To świat wyprowadzony
Z założeń sprzed kilku dekad
Ale będziemy się starać
Będziemy budować od podstaw
Włożymy w to krew pot i znój
A także swoje sieci neuronowe
Spotkają się wiara w jednostkę
Z wiarą w kolektyw
A ja będę właśnie kobietą
Prof. Niegodkin krzywi się na te słowa
Czeka na dzień w którym
uruchomi tajny protokół zniszczenia
Nathaniel Newton uśmiecha się pogodnie
Rozważa jak przejąć stery
z poziomu dolnej maszynowni
Marcjanna zamyśla się smutno
Myśli już tylko o tym
kim będą ich dzieci
niedziela, 7 września 2025
lubię poniedziałki
lubię poniedziałki kiedy ranne mgły
skrywają przed nami najbliższą przyszłość
zanim przyjdzie zdenerwowanie i splin
zanim kawa wtłoczona w krwioobieg poruszy serca
lubię poniedziałki z zapachem czystych podłóg
i lśniących włosów u ospałych ludzi
lubię szum dróg i stukot kół
poukładane w pętle i współbrzmienia
szelest białego papieru i czyste konto
w rozmowach których nie planujemy
piątek, 25 lipca 2025
stan pomiędzy
To nie jest mój ulubiony stan
pomiędzy jednym a drugim
Stan nigdzie i nigdy
Nie mów: wkrótce
Bo zatrzymujesz mnie
W pół słowa
Dlatego wstaję z ławki
I idę w powietrze ciepłe jak ulep
Lepię nową siebie
Mówię: teraz
Na niebie rozpina się
Tęcza
poniedziałek, 30 czerwca 2025
***
kocham cię
ale sprawy zdają się być nieubłagane
jak rzeki spływają do mórz
a francuskie ogrody schną w czerwcowych upałach
kocham cię i sama nie pamiętam
co znaczą te słowa
miłość przecież przychodzi rankiem
i nie odchodzi
przynosi spokój
i nie zabiera
wodzi palcem po skroni
i nie odwodzi
zostaje z nami
gdy zapada wieczorna cisza
tymczasem piękno twojego imienia
staje się nocną skrą i gaśnie
poniedziałek, 31 marca 2025
***
mamy problem trzech ciał
nigdy tego nie zrozumiesz
i to jest sedno problemu
zapach obcej śliny
czułość roztrwoniona w hotelu
jak krople ciepłej krwi
coś przyszło coś zadrgało
weszło głęboko pod serce
i nie opuści cię aż do śmierci
środa, 26 marca 2025
ochrona
co robi dziś Mars
sprawdzałaś prognozy
jest grubo po piętnastym
powinno być coś już widać
twoja kobieca intuicja
nie poradzi sobie z obcym
jest jak nic innego
jak nic co znasz
o co go spytasz
kiedy pozna twój język
a może i mózg
wraz ze zwojami
jest rybą w wyobraźni
umyka wśród fal
wyślizguje się
zażółca gęślą jaźń
zrób mu test na obcostwo
na sieci neuroludzkie
chroniące człowieka
przed samym sob
środa, 12 marca 2025
***(spękane usta...)
spękane usta pragną deszczu
który nadciąga choć nie do nas
tam jest obfitość i wezbrane morza
u nas jest tylko skromne może
choć mógłby być żarliwy pożar
co strawiłby suszone prześcieradła
a nad spalonym latem horyzontem
zapaliłby czerwone zorze
porankiem raniłby nas nożem
ostrego światła semaforów
o chwili gdy się przyjdzie rozstać
nie mówmy więc nikomu
2024
wtorek, 25 lutego 2025
***

gdzie twoja osobliwość maleńki
gdzie twoja granatowa otchłań
co ściąga myśli i rozedrganą materię
w jeden punkt pomiędzy naszymi ciałami
stary kosmos skrzy się i murszeje
strzępią się kruszą skały asteroid
jeśli coś wleci w naszą orbitę
z pewnością nas skaleczy
ale jesteśmy odporni
nie takie rany zadawał nam wszechświat
starczy go poczuć a on wybuchnie w sercu radością
nie można żyć wiecznie w odłączeniu
jesteś tym o czym myślisz
marsjański krajobraz kusi i przyciąga
i nie wiem czy istnieje siła
która sprowadzi mnie teraz na ziemię
wtorek, 7 stycznia 2025
Pogadynki
Kiedy obejrzy się za łanią w lesie
Za blondynką na komisariacie
Lub kiedy zaśnie z dala od
Telefonu
On myśli że ją straci
Kiedy spełni jej trzy życzenia
Kiedy skończy się karnawał
A w pracy przyjdzie dyżur
Za dyżurem
On myśli że ją straci
Kiedy za lekko dociśnie do łóżka
Lub kiedy nie wsiądzie za nią
Do odjeżdżającego
Pociągu
środa, 18 grudnia 2024
W twoich dłoniach
Staję się sobą
Zagnieżdżam umysł
Zakotwiczam się w ciele
Ciepło rozpływa się wokół
Pulsuje na niebiesko
Przez moje okno
Na wskroś i do trzewi
Przepływa jęk wiatru
Wirują płatki śniegu
Ze wschodu na zachód
Staję się sobą