Stojąc na moście w Kiezmarku
Przyglądam się ciemnej rzece
Co ciągnie masy wodne do mórz
Ona przygląda się mnie
Skanuje mnie swoim nurtem niczym
Zakupy na kasie w markecie
Jestem przecież produktem miłości
Polki do Polaka, Polaka do Polki
Myślę o tym czy wiesz
Że są właściwie dwa mosty
I cztery końce do spalenia
Strasznie z tym dużo roboty
A tam na Bugu po obu stronach
stojali ludzie i pili gorycz
upijali jej kielich pełen łez
a może i krwi gęstej od skrzepów
Nie mogę zrozumieć
Twojego okrucieństwa wobec mnie
Kiedy mówisz że kochasz
A ranisz słowem jak nożem

