[...] czymże jest człowiek w przyrodzie? Nicością wobec nieskończoności, wszystkim wobec nicości, pośrodkiem między niczym a wszystkim. Jest nieskończenie oddalony od rozumienia ostateczności; cel rzeczy i ich początki są dlań na zawsze ukryte w nieprzeniknionej tajemnicy; równie niezdolny jest dojrzeć nicości, z której go wyrwano, jak nieskończoności, w której go pogrążono.
Wiekuista cisza tych nieskończonych przestrzeni przeraża mnie.
Człowiek jest tylko trzciną, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą. Nie potrzeba, by cały świat uzbroił się, aby go zmiażdżyć: mgła, kropla wody wystarczą, aby go zabić. Ale gdyby nawet wszechświat go zmiażdżył, człowiek byłby i tak czymś szlachetniejszym niż to, co go zabija, ponieważ wie, że umiera, i zna przewagę, którą wszechświat ma nad nim. Wszechświat nie wie nic o tym.
Canaveral - przylądek "matka"
suma wszystkich strachów
jakże słodko brzmi
to słowo obracane w ustach
niczym słodki anyż
lub trzcina cukrowa
Ma w sobie strach który idzie do gardła
ma wezwanie na apel i ostatnią odprawę
a potem ściele się płachtą jasnych dróg stanowych
wśród palm ogołoconych z dolnych liści
Wszystko jest dla nas - możemy w to pójść
i chcesz i się boisz ale ta wielka siła
pcha nas w nieznanym jak dotąd kierunku
w wielką czarną pustkę
O pustko, która otulasz przylądek
i cały ten świat razem z trzcinami ludzkimi
ich maszynkami do szeleszczenia gadania i ucieczki
która trzymasz nas mocno za gardło
przyklęknij przed przylądkiem Canaveral
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz