piątek, 9 stycznia 2026

Marcjanna wymyka się armii

raz dwa trzy cztery maszerują oddychają równo w rządkach
na ich epoletach ptasie ordery i zacieki słonego potu
jest czas na sen w dawkach minimalnych są ćwiczenia
poranne ponocne i powieczorne są bezczasy na refleksję

po piachu betonie po trawie po zamarzniętej ziemi
biegają serca twarde utwardzone do śmierci na kość
powstań padnij gotuj strzelaj zdaj wieczorny raport
nieważne jakie masz zdanie o oficerach i generale

gruntowne przeszkolenie i codzienna musztra
puszki z jedzeniem i pobudka przed świtem
służba nocna i patrol we dnie nieparzyste ze szczęściem
kolega powiesił na pasku miał wytatuowane się

Marcjanna odmawia służbie służbom
trafia pod opiekę matki przełożonej nauki 
jak gruszki w popiele obiecują jej tytuły
inżynier brzmi skromnie choć przyszłościowo

zszczepia więc atomy rośnie i pięknieje

pożegnanie ojca

to pożegnanie nigdy nie nastąpi
dopóki Marcjanna nie wróci na Ziemię
a nie wróci

to pożegnanie wisi i drży w powietrzu
ale nie stanie się ciałem
dopóki nie wróci

choć ma do kogo
jeśli lecieć 
wystarczająco szybko

możesz cofnąć czas
możesz być w jego
ulubionym punkcie

i trwać w nim tak długo 
jak zechcesz
dopóki nie wrócisz

do siebie

 

Marija Garsija

Czy Marija Garsija leci z nami
Czemu ona jedna 
nie dostała się na pokład promu
choć tańczyła na stole kantyny NASA 

bądźmy dla niej uprzejmi
jest zdruzgotana 
Marija Garsija 
nie poleci na Marsa
poleci na dno

Czy dziewczyna z Caracas 
nosi w sobie przyszłość kraju
czy biegnie pod prąd 
woli swego ojca

czy to ona zgubiła zarodki 
nieznanego żołnierza
i nasiona nowych roślin
rozsypując je po pustynnej glebie
szarych papierów

na papierze miała być
pierwszą wojowniczką 
kosmosu

tymczasem leży na podłodze
starej altanki wuja
widzi przez okno Betelgezę
i roni ciepłe łzy

nie płacz Marijo
nie płacz Garsijo
nie płacz dziewczyno
tylko ruszaj
i żyj