sobota, 15 grudnia 2018

Spokój

Twój spokój uspokaja mnie na tyle
Że staje się przestrzeń między nami
Pustynia Gobi i susz Sahary

Obwiązuję głowę i ściskam skronie
W tym piasku słów co rozsiany dokoła.
Umówiliśmy się - będziemy splatać słowa
W warkocze Bereniki, w kłosy pszeniczne
Wiązać zaczyn na chleb

Spieszyliśmy się jesienią
By zasiać oziminę, zasadzić tulipany
- przed pierwszym mrozem
A tutaj taki chłód

Nie mamy ciepła w domu
By sobie z nim poradzić
To nie ta zima
Nie ten dom
Nie to

piątek, 30 listopada 2018

deklinacja


kocham nikogo
liczę na nic
jestem szczęśliwa
z powodu niczego

zapominam o niczym
nikogo mi nie brakuje
niczego nie łaknę
i nie pożądam

i to jest stan
w którym mogę trwać
wiecznie

takie szczęście
z niczego
dla nikogo


piątek, 19 października 2018

Sprawy

Liczą się sprawy gotowe
Wszystkie szkice pójdą na śmietnik
Dzieci napoczęte i nieskończone

Myślisz – ta plamka na białej sukni
Zobaczą i przeleją wszystko na papier foto -
Po latach zostanie szara blenda bez dna

Nie róbmy wiejskiego podwórka z naszej miłości
Tu szczwane liski tam pieskie życie i ujadanie
Kochajmy się do utraty tchu do ostatniej krwi

niedziela, 7 października 2018

Świt


Kiedy przychodzi
Nie jestem wypoczęta

Napoczyna mnie
Od potarganych włosów
Zębem światła
Nadgryza moje oko
Ściąga kołdrę
Z nagrzanego ciała

Kiedy leżę na brzuchu
Skacze mi na plecy
Stukilowy kuguar
Jest ciężko - myślę sobie
I wstaję

Staje się dzień
- taki jak chcę

czwartek, 13 września 2018

kolejna noc w dużym mieście

a kiedy wystajesz pod domem
twój zapach dopada mnie przez uchylone okno
papieros na dobry sen szarpie przestrzeń drze strzępki słów
na małe płatki popiołu
świt zastaje mnie w rozsypce

wtorek, 17 lipca 2018

pocztówka znad krawędzi

kiedy długo patrzysz na krawędź
krawędź zbliża się do ciebie

Takie życie

Takie życie to ja rozumiem. Z niejednego pieca chleb smakować i pachnieć piernikiem. Jarym jeszcze, z ziołami i odrobiną pieprzu. 

Zwykle za wiele mówię, a każde słowo jest bramą następnego. Nigdy dość. Brak słów do pary. Do rymu i rytmu. Puenta. 

Wyziera z ciebie płomyk, pełznie po dłoni, trawi słomiane włosy, twój zapał. Powiedzmy sobie szczerze, szczerość w tej materii nie istnieje.

***

Poezja we mnie wykopała sobie chodnik
Drąży w pokładach górnych i dolnych
Podkłada trotyl
Kiedy jest zawał
Staję bez słowa na środku jezdni
I boli tak że chcę krzyczeć a milczę...

poniedziałek, 21 maja 2018

a ja

ptaki wieszczą rychły koniec zimy
poeci milczą w zadławieniu
jasnym świtem mdłym porankiem
a zima wieszczy nasz koniec

i mimo tylu śmierci przyznanych nam
przez tępe karty w wielkiej grze
mimo spowiadań na zakręcie złego
żyjemy i wzmacniamy swoje ja

może już jutro będzie dzień
w którym  powstaniesz z upadłych

i wzrostem górować będziesz

a ja

02.2018

piątek, 4 maja 2018

wiara, nadzieja, etc.

Świat pachnie złotem
Kadzidłem i mirrą
To wszystko stoi u moich stóp
Czeka na rozpakowanie

A jest maj i burze zewsząd
Nachodzą nas i niepokoją
Ja jednak pozostaję
Przy zdrowych zmysłach

Co jest niewątpliwie trudne
Być zdrowym na ciele i umyśle
Jednocześnie - nie słodzić 
I nie pieprzyć bez sensu

Odkryliśmy ten schron
Wśród powalonych drzew
Zeszłego lata i zeszło nam
Na tematy ostateczne

Więc wiara nadzieja i miłość
Z nich największą jest gorycz
Z tego że wszystko masz 
I tracisz

środa, 11 kwietnia 2018

dżin z tłumikiem

wypijmy z siebie do ostatniej kropli
z kim jak z kim ale z tobą po męsku
rozpłaczę się ale to nic
dajmy się zabliźnić
zasklepić niebiosom po potopie
zamknąć usta ustami

niedziela, 8 kwietnia 2018

roboty ogrodowe

świat wisi ostatnio na włosku,
a we mnie kipi krew i ani chybi
puści się nosem razem ze złem
wyzbieranym po ogródkach

w moim, magnolie lada dzień
rozwiną skrzydła i sfruną pąkami
w kieszeń ciasnego fartuszka,
dzieci zaś dojrzewają na słońcu

mam trochę nieposkromionych
pragnień, zbieram puszki i kapsle
a czasem wiersze o różach,
bo taka już jestem porozbierana

czwartek, 1 lutego 2018

Definicja

Jesteś taki przystojny 
Kiedy jesteś
Na ogół cię nie ma
I to jest pełna definicja
Ciebie

poniedziałek, 29 stycznia 2018

wiatr

nadchodzi wiatr -
na granicy światów
przenikają się dusze
żywych i zmarłych

jesteśmy uwięzieni
w celnej frazie
białego wiersza
spod K2

co dalej? pytamy
nikt nie wie
tylko zamieć
prószy nam w oczy

wtorek, 7 listopada 2017

kobieto mojego życia

pachniesz benzyną i dziegciem
pożycie nam się nie układa
kobieto mojego życia
nie jestem ciebie wart
choć rośnie mój produkt
krajowy brutto

netto to sam pył mięśnie i krew
a ty zawsze poznasz
kiedy była chrzczona
i tak jakoś nie sposób
spojrzeć ci prosto w oczy

przepraszam za wszystko
czego nie dałem z siebie
na przykład tej ostatniej uwagi
nad miską sałatki
niechaj wybaczy mi
bóg sałatek

nie jesteś ideałem
a tak jakoś się złożyliśmy
w jedno i przyszedł maj
wypełniły się wódką i dymem
rzeki mojego dzieciństwa
koledzy dostawili ławkę

teraz gdy patrzę w płynącą wodę
a ona patrzy na mnie
przepływa przeze mnie pustka
mam co chciałem
czy tego chcę
czy nie

piątek, 3 listopada 2017

na krawędzi szklanki

kończy się kawa
zaczyna się czas
herbatki leśmianowej

co my z tym zrobimy
co zrobimy z tym
nagłym a niespodziewanym

czwartek, 5 października 2017

Księga winy

I rzekł Bóg 
Zagotujesz się przy niej
Będziesz kroił na kawałeczki
Mięsień serca i składał na powrót
Włókno po włóknie
Na wzór jej długich włosów

I staniesz się znów niemowlęciem przy piersi
Zapomnisz wszystkie języki świata
Milczenie narośnie w tobie napęcznieje
I sięgnie bram jej katedry

A świat bez niej będziesz mieć za nic
A świat bez niej będziesz mieć za nic

I stało się jak napisano w piśmie
Wszystko co miało się stać
I wziął tedy Bóg na siebie całą winę
Od pierwszej do ostatniej kropli

czwartek, 21 września 2017

jesienna cisza

ostatecznie otoczyła mnie jesienna czerń 
jest nieskończenie piękna
wiją się w niej falami twoje włosy
a wśród nich maleńkie czarne dziury
niczym koraliki

oknem wygląda sen kilka snów o lecie ale nie żal
odkładać ich na półki świat się upomni o to co jego
na razie musi czekać wiernie za drzwiami
a tu jesteśmy sami jest noc
bez smutków i ran

moglibyśmy śpiewać i nucić
jakieś mroczne kołysanki
to i tak na nic na nic na nic
nie wybrzmi lepiej
jak nasza wspólna
cisza

poniedziałek, 18 września 2017

Jerycho upadnie

Jerycho upadnie
Ale na razie jest sezon ogórkowy
Przez miasto przelewają się tłumy
Zwisają z mostów po obu stronach
Zmęczonej od upału rzeki

Jerycho upadnie
Ale trzyma się swojej wersji zdarzeń
Ma silne wieże zaróżowione o świcie
Gońców na koniach w krótkich cuglach
Hetman w rękawie ściska asa kier

Jerycho upadnie pod ciężarem gwiazd
I wiedzą o tym nawet małe dzieci