czwartek, 11 kwietnia 2019

na krawędzi uda

moje królestwo nie jest z tego świata
mój świat nie jest z tej czasoprzestrzeni
nie jestem twoja choć trzymasz mnie
za udo

udałam się na spacer
wewnątrz jest lato
jest schyłek
ja

wtorek, 19 marca 2019





















Jesteśmy ludźmi z krwi i kości
Kości się łamią
Krew się przelewa

Ulewamy się na boki
Ronimy łzy radości
Dzielimy się atomami

W pocałunkach
Uściskach
Pozostaje po nas niewiele

Sam uśmiech
Przyklejony
Do nieba

niedziela, 17 marca 2019

***


Piłem wódkę ze źródełka
Popatrz jak jestem piękny i młody
Mam milion kryształowych słów
Będą dźwięczeć aż pęknie ci mózg

Potem rozsmarujemy go po chlebie
Naszym powszednim
Parę mszy w intencji
Święć się imię twoje

Chce mi się kochać
To takie ludzkie
Takie piękne
Chcę być dla ciebie rajem słów

Nabożeństwo ku czci
Świętego Judy Tadeusza
Od beznadziejności
Ku świętości

Stroma droga
Z klifu w dół.

sobota, 9 marca 2019

podwiązka z nawiązką


że wiosną ptaki szaleją w śpiewie
że nie wiem że nie śpię
że jestem śpiewem

że leję się tobie przez palce
ciurkiem że krew że leci
przez małą dziurkę

że syn że dzieci że czas do nieba
daleko niebawem będę
przebacz


poniedziałek, 4 lutego 2019

Nie umiem pisać wierszy


Nie umiem pisać już wierszy.
Pękł we mnie świat na dwa wszechświaty
I w obu nie mogę znaleźć siebie. 
   
Poezja rozpięta na strunach czasu,
Ta która zasklepiała ziejącą pustkę
Wpadła w nią i nie ma drugiego dna.
   
Ostrym nożykiem rozdzielił ktoś przeszłość,
przyszłość nadeszła nie zważając na nic.
Jest tylko drżące za pięć dwudziesta

Gdańsk, 22.01.2019

wtorek, 29 stycznia 2019

Sny

Łzy pozostaną przy tym, który je składa.

Śniło mi się, że byłeś.

piątek, 4 stycznia 2019

Wiersz bez wyrazu

Wciąż zmierzcha
Dni są krótkie i mgliste
Zmrok nadchodzi zanim
Na dobre staje się dzień -
Twoich pięć słów nie domyka świata
Nie przenosi niczego w przeszłość

Kolejny rok rzeźbi na czole
Dwie polne bruzdy
Zasiewa wątpliwość jak oziminę
Narasta siwy zmierzch
Pokrywa wszystko popiołem
Z nadmorskiej Etny


poniedziałek, 31 grudnia 2018

Kiedy wiersze zapadają w śnieg


Musi być śnieżna biel 
Żebyś mógł po niej wejść
Zapatrzeć się w siano i żłób
Zeszlachetnieć, zmięknąć

Pomyśleć o matce, ojcu i synu
O kochance słodkiej, jej dziecku
I wszystkich dzieciach Afryki
Nakarmić je w myślach

Wrzucić do puszki dno -
Musi być mróz żeby poczuć
Bruk ulic długich i pustych
Żeby szeptać im poezję

Zapadać słowa w biały puch
Odmawiać różaniec kroków
A wiersz układać raźno
W okupacyjny marsz

Musi być śnieżna biel
Zanim powrócisz z wojny
O własne serce

sobota, 15 grudnia 2018

Spokój

Twój spokój uspokaja mnie na tyle
Że staje się przestrzeń między nami
Pustynia Gobi i susz Sahary

Obwiązuję głowę i ściskam skronie
W tym piasku słów co rozsiany dokoła.
Umówiliśmy się - będziemy splatać słowa
W warkocze Bereniki, w kłosy pszeniczne
Wiązać zaczyn na chleb

Spieszyliśmy się jesienią
By zasiać oziminę, zasadzić tulipany
- przed pierwszym mrozem
A tutaj taki chłód

Nie mamy ciepła w domu
By sobie z nim poradzić
To nie ta zima
Nie ten dom
Nie to

piątek, 30 listopada 2018

deklinacja


kocham nikogo
liczę na nic
jestem szczęśliwa
z powodu niczego

zapominam o niczym
nikogo mi nie brakuje
niczego nie łaknę
i nie pożądam

i to jest stan
w którym mogę trwać
wiecznie

takie szczęście
z niczego
dla nikogo


piątek, 19 października 2018

Sprawy

Liczą się sprawy gotowe
Wszystkie szkice pójdą na śmietnik
Dzieci napoczęte i nieskończone

Myślisz – ta plamka na białej sukni
Zobaczą i przeleją wszystko na papier foto -
Po latach zostanie szara blenda bez dna

Nie róbmy wiejskiego podwórka z naszej miłości
Tu szczwane liski tam pieskie życie i ujadanie
Kochajmy się do utraty tchu do ostatniej krwi

niedziela, 7 października 2018

Świt


Kiedy przychodzi
Nie jestem wypoczęta

Napoczyna mnie
Od potarganych włosów
Zębem światła
Nadgryza moje oko
Ściąga kołdrę
Z nagrzanego ciała

Kiedy leżę na brzuchu
Skacze mi na plecy
Stukilowy kuguar
Jest ciężko - myślę sobie
I wstaję

Staje się dzień
- taki jak chcę

czwartek, 13 września 2018

kolejna noc w dużym mieście

a kiedy wystajesz pod domem
twój zapach dopada mnie przez uchylone okno
papieros na dobry sen szarpie przestrzeń drze strzępki słów
na małe płatki popiołu
świt zastaje mnie w rozsypce

wtorek, 17 lipca 2018

pocztówka znad krawędzi

kiedy długo patrzysz na krawędź
krawędź zbliża się do ciebie

Takie życie

Takie życie to ja rozumiem. Z niejednego pieca chleb smakować i pachnieć piernikiem. Jarym jeszcze, z ziołami i odrobiną pieprzu. 

Zwykle za wiele mówię, a każde słowo jest bramą następnego. Nigdy dość. Brak słów do pary. Do rymu i rytmu. Puenta. 

Wyziera z ciebie płomyk, pełznie po dłoni, trawi słomiane włosy, twój zapał. Powiedzmy sobie szczerze, szczerość w tej materii nie istnieje.

***

Poezja we mnie wykopała sobie chodnik
Drąży w pokładach górnych i dolnych
Podkłada trotyl
Kiedy jest zawał
Staję bez słowa na środku jezdni
I boli tak że chcę krzyczeć a milczę...

poniedziałek, 21 maja 2018

a ja

ptaki wieszczą rychły koniec zimy
poeci milczą w zadławieniu
jasnym świtem mdłym porankiem
a zima wieszczy nasz koniec

i mimo tylu śmierci przyznanych nam
przez tępe karty w wielkiej grze
mimo spowiadań na zakręcie złego
żyjemy i wzmacniamy swoje ja

może już jutro będzie dzień
w którym  powstaniesz z upadłych

i wzrostem górować będziesz

a ja

02.2018

piątek, 4 maja 2018

wiara, nadzieja, etc.

Świat pachnie złotem
Kadzidłem i mirrą
To wszystko stoi u moich stóp
Czeka na rozpakowanie

A jest maj i burze zewsząd
Nachodzą nas i niepokoją
Ja jednak pozostaję
Przy zdrowych zmysłach

Co jest niewątpliwie trudne
Być zdrowym na ciele i umyśle
Jednocześnie - nie słodzić 
I nie pieprzyć bez sensu

Odkryliśmy ten schron
Wśród powalonych drzew
Zeszłego lata i zeszło nam
Na tematy ostateczne

Więc wiara nadzieja i miłość
Z nich największą jest gorycz
Z tego że wszystko masz 
I tracisz

środa, 11 kwietnia 2018

dżin z tłumikiem

wypijmy z siebie do ostatniej kropli
z kim jak z kim ale z tobą po męsku
rozpłaczę się ale to nic
dajmy się zabliźnić
zasklepić niebiosom po potopie
zamknąć usta ustami